Baśń o uwolnieniu kobiecości – Marie-Louise von Franz

Baśń o uwolnieniu kobiecości

A dziś analiza baśni i bajek z perspektywy teorii Junga. Owszem, coś podobnego już było – w końcu Clarissa Pinkola Estes napisała bestsellerową Biegnącą z wilkami, ale to nie znaczy, że temat się wyczerpał. Wręcz przeciwnie. Można go rozwijać bez końca. Robi to też Marie-Louise von Franz, która przedstawia czyrelnikom Baśń o uwolnieniu kobiecości. W książce interpretuje wybrane przez siebie baśnie z punktu widzenia psychologii głębi.

Na samym początku autorka zaznacza być może banalną, ale ważną kwestię. Otóż każdy czytelnik zobaczy w książce te rzeczy, które do niego przemawiają, a te, których w sobie nie ma, przeoczy. Tym samym wskazuje też, że „analiza” swojej własnej psychiki, bez pomocy  profesjonalisty, może być tak naprawdę działaniem bezużytecznym – pominiemy to, co naprawdę ważne dla zmiany i rozwoju siebie. Niemniej Baśń o uwolnieniu kobiecości pozwala zrozumieć, czym są archetypy i jak je odkrywać. Tytuł może sugerować, że książka skierowana jest do kobiet, jednak nie jest to do końca prawda – w końcu każdy mężczyzna ma swoją animę, a zrozumienie jej jest według Junga niezbędne do uzyskania harmonii życia.

Opowieść o cesarzowej

Baśń o uwolnieniu kobiecości

Von Franz wskazuje, że tak jak u mężczyzn chodzi o animę, tak u kobiet odkrycie kobiecości ma związek ze zrozumieniem własnego animusa, z brakiem dostępu do nieświadomości, co generuje problemy w miłości i problemy z partnerem. Jest również przyczyną wpadania w nałogi, które mają dostarczyć wrażeń nieobecnych w prawdziwym życiu, pozwalają często stać się inną, taką, jaką chciałoby się być. Na podstawie opowieści o cesarzowej autorka pokazuje, jaką drogę każdy człowiek musi pokonać, aby dojść do siebie.                               

Symbolika

Pojawia się przebogata symbolika. Von Franz wyjaśnia symbole, takie jak: statek, las, deszcz, błyskawica, burza, jeździec na koniu (a współcześnie – kierowca w samochodzie), len.  Pojawiają się dzwony, łóżko, katusze, chwasty, orzechy i nagość. I kot. Wszystko niby oddalone od siebie, ale jednak, jak wskazywał Jung, archetypy są skontaminowane ze sobą. I tak prowadzą do tego samego: do zrozumienia siebie. A to jest związane też z tym, jak budować prawdziwe relacje między kobietami a mężczyznami.

Mity i archetypy

Baśń o uwolnieniu kobiecości

Nie da się mówić o archetypach, bez nawiązania do mitów (tu postaci Izydy, Demeter) oraz do chrześcijaństwa. Autorka opowiada o Maryi Pannie, Czarnej Madonnie, o obrazie Boga. Pokazuje, jak zmieniało się myślenie o kobiecości na skutek popularyzowania się chrześcijaństwa. I tak od miłości dworskiej przechodzimy do polowania na czarownice. Skutki chrześcijańskiego wpływu na podświadomość są obecne u obu płci do dzisiaj. Stąd konflikt ladacznica&madonna.

Baśń o uwolnieniu kobiecości…

Baśń o uwolnieniu kobiecości

Dzięki analizie jednej tylko opowieści autorka może nawiązać nie tylko do poszukiwania animy/animusa, ale też do interpretacji snów, do tego, co się dzieje w ważnych w życiu momentach, takich jak na przykład oczekiwanie dziecka, które według von Franz niesie ze sobą psychologiczne tajemnice i pewne archetypowe doznania. Dowiemy się, co oznacza, gdy bohater/ka snu ma ludzką postać, a co gdy jest zwierzęciem. Czym różni się symbol białego kota od czarnego? Kto najczęściej śni o kotach i dlaczego? Co symbolizuje tkanie? Na te i wiele innych pytań znajdziemy odpowiedzi w Baśni o uwolnieniu kobiecości. Oczywiście warto wcześniej mieć za sobą autorskie książki Junga. Pozwolą one bowiem zrozumieć, dlaczego interpretacja baśni w tym nurcie wygląda tak, a nie inaczej. Na moim blogu wcześniej pojawiło się parę recenzji książek związanych z Jungiem – jego Wspomnienia, sny i myśli, a także analiza innej autorki, Córki i ojcowie w analizie Jungowskiej.



Można przeczytać wszystko, co się da o psychologii – ale w końcu trzeba po prostu popatrzeć na to, co jest