Córki i ojcowie w analizie Jungowskiej. Jak uzdrowić relacje: córka – ojciec – mężczyzna

Córki i ojcowie

W tym roku wydawnictwo Jungpress, oprócz omówionych już przeze mnie Wspomnień, snów i myśli, wydało jeszcze jedną książkę, która miała przypomnieć nauki i poglądy Karla Gustava Junga, a przede wszystkim ich odniesienie do prawdziwego życia. Córki i ojcowie w analizie Jungowskiej. Jak uzdrowić relacje: córka – ojciec – mężczyzna to wznowienie wydanej po raz pierwszy 37 lat temu książki dr Lindy Schierse Leonard, która aktualnie ma za sobą aż 40 lat praktyki psychoterapeutycznej, samą książkę zaś pisała aż 6 lat.

Córki i ojcowie

Analityczka ta nie przyjmuje wszechwiedzącego tonu, wręcz przeciwnie, próbuje zbliżyć się do czytelnika, wspominając o swojej własnej historii, która zostawiła rany na jej psychice. To osobiste doświadczenia związane z ojcem-pijakiem były przyczynkiem do napisania książki. Autorka zmagała się z próbą uzdrowienia tej relacji, a wysiłki te pozwoliły na psychologiczną analizę uniwersalnych zmagań, które dotykają każdą współczesną kobietę. Może to być niskie poczucie własnej wartości, brak pewności siebie czy też niemożność nawiązywania trwałych relacji – choć wiele kobiet na pozór doskonale radzi sobie w życiu (odnosi sukcesy w różnych jego dziedzinach), to gdy zostaną same, zrzucą maskę – są bezradne i zagubione.

Córki i ojcowie

Autorka wychodzi z założenia, że wiele tych problemów wynika ze zranienia w relacji z ojcem. Nie musiał on być alkoholikiem, jak w przypadku samej Lindy S. Leonard, równie dobrze mógł to być ojciec niezaangażowany, zbyt słaby, zbyt czuły, zbyt pobłażliwy czy też nieobecny (jak widać każdy ojciec ma twardy orzech do zgryzienia… czy błędem będzie więc założenie, że tak naprawdę wszyscy jesteśmy poranieni i przekazujemy to z pokolenia na pokolenie, bo nie jesteśmy w stanie być dobrymi rodzicami?). Inne problemy pojawią się, gdy ojciec jest oziębły i autorytarny, inne zaś gdy ten jest wiecznym chłopcem czy don Juanem. Chcąc nie chcąc, zawsze córka będzie reagowała na jego postać – w tym miejscu autorka przypomina nam o archetypach ojca i córki.

Córki i ojcowie

Linda S. Leonard na podstawie wieloletnich obserwacji swoich pacjentek wyodrębniła dwa wzorce, które pojawiają się u kobiet (czasami tylko jeden, czasami na zmianę itd.): to puella aeterna – typ wiecznej dziewczyny; oraz uzbrojona Amazonka. Jedna unika odpowiedzialności, boi się wziąć sprawy w swoje ręce, druga walczy, jest nazbyt ambitna i zaniedbuje przez to swoją duchowość. Oczywiście autorka opisuje to o wiele dokładniej, dlatego warto sięgnąć po tę książkę, bo – jeżeli jesteś kobietą – to istnieje duże prawdopodobieństwo, że wpisujesz się w któryś wzorzec… Nic to, ponieważ według Junga naturalny proces uzdrawiania jest w psychice każdego z nas. Musimy jednak najpierw spróbować poznać samych siebie.

Córki i ojcowie

Masz jakiś cel, chcesz coś zrobić, ale ostatecznie rezygnujesz z tego, bo się boisz? Słabość jest wymówką – a w rzeczywistości chodzi o unikanie siły. Nagle okaże się, że potrafisz! I co z tym zrobisz? Zrozumienie siebie wymaga samodzielności. A „pozostawanie w słabości jest tak naprawdę formą buntu, to znaczy uległością, która odmawia zaakceptowania obecności siły występującej jako potencjał Jaźni”. To wybór łatwiejszej drogi. Pójście na łatwiznę. Z kolei prawdziwe rozumienie słabości oraz akceptacja cierpienia pociąga za sobą konfrontację z cieniem. Bo że cień ma każdy z nas, to już Jung nam powiedział;-), wypieramy się go, unikamy, uciekamy – nie na tym polega proces poznawania siebie. A od tego trzeba zacząć, aby uzdrowić relację córka – ojciec – mężczyzna.

Córki i ojcowie

Autorka raz po raz podkreśla, że w świecie musi istnieć harmonia: męskie i żeńskie musi się uzupełniać. Gdy tak nie jest – świat (osobisty) pogrąża się w chaosie i destrukcji (Leonard może sobie przybić piątkę z Petersonem). Dlatego właśnie konieczne jest uzdrowienie relacji z ojcem. Linda S. Leonard analizuje ten problem na przykładzie nie tylko historii pacjentek, ale także mitów, książek i filmów (m.in. Ostatnie tango w Paryżu). Pojawiają się także sny samej autorki – a wszystko prowadzi do jednego wniosku: kobieta, aby być w pełni kobietą, nie może być pasywna, musi się rozwijać (w określony, odpowiedni dla siebie sposób). Tylko zaś świadoma kobiecość może stać się właściwym dopełnieniem dla męskości.