Jezioro Ciszy

Jezioro Ciszy

Czasami trzeba zacząć z grubej rury. Pierwsza scena w tej książce już doskonale pobudza wyobraźnię. Z pewnością niejeden czytelnik nie kontrolował przy tym swojej mimiki, która mogła w tym momencie wyrażać obrzydzenie, zaskoczenie… w końcu nie każda książka zaczyna się od obrazu… no właśnie, jakiego? Tego Wam nie zdradzę. Zdradzę jedynie, że lektura, o której tu mowa, to idealny wybór na tę porę roku – przejście między naszym pięknym, gorącym latem, a zimą… Idealna lektura na zakopanie się pod kocykiem z kubkiem parującej herbaty czy kawy. Choć akcja dzieje się nad jeziorami i jeszcze przez moment możemy poczuć klimat wakacji, to wydarzenia pędzą tak szybko, że nie znajdziemy wytchnienia. Dosłownie – bo Jezioro Ciszy to ponadczterystustronicowa książka, którą przeczytałam na dwa razy. Wymruczenie podczas przewracania kolejnej kartki słów „Jeszcze jeden rozdział…” może nam zdecydowanie skrócić noc.

Jezioro Ciszy

To jest fantastyka, którą lubię. Autorka, Anne Bishop, włącza magiczne istoty w ludzki świat, nie spłycając przy tym tego, co jest charakterystyczne dla przedstawicieli danej strony. Choć magiczne istoty próbują uczyć się tego, kim jest człowiek; zrozumieć jego postępowanie – to przy tym zachowują swoją odrębność, wciąż będąc tymi innymi, których jednak należy się bać. Jezioro Ciszy pokazuje świat skonstruowany w dużej mierze na bazie emocji i uczuć. Czytelnik zaczyna nawet innych odbierać jako istoty emocjonalne, jednak w pewnym momencie autorka uświadamia nam, że nie powinniśmy przykładać do nich swojej miary. Terra indigena mimo stosunkowo przyjaznych zamiarów nie myślą jak ludzie. Raczej po prostu chcą walczyć o swoje.

Jezioro Ciszy

Mimo iż to książka fantastyczna, autorka nie zaniedbuje świata ludzi – oni też są ważni. Pojawiają się zróżnicowane charaktery, widzimy budujące się między ludźmi relacje, zarówno te pozytywne, jak i negatywne… Plansza postaci jest naprawdę bogata. Szeroki wachlarz bohaterów pobudzi emocje w każdym czytelniku. Za tego trzymamy kciuki, temu chętnie podłożylibyśmy nogę, a tego nienawidzimy za to, jaką jest szują.

Jezioro Ciszy

A główna bohaterka? Nie jest wyjątkowa. Nie ma nadprzyrodzonych mocy, dzięki którym może zbawić świat. Jest z krwi i kości. Poraniona. Próbująca się odnaleźć w nowej sytuacji swojego życia. Stawiająca krok za krokiem bez wiedzy, czy na pewno podąża w dobrą stronę. Zmagająca się z własnymi problemami, lękami. Nie wie, komu może ufać, nie wie, czy dobrze postępuje – ale czytelnik w każdej scenie widzi, że na pewno jest ona dobrym człowiekiem. Dlatego właśnie kibicujemy jej do ostatniej strony. Wprawdzie zdarzyły się autorce pod koniec sceny przewidywalne, jednak nawet to nie odbiera uroku tej książce.