Nieznane więzi natury – Peter Wohlleben

Nieznane więzi natury

Nieznane więzi natury Petera Wohllebena to trzeci bestseller tego autora, który cieszył się dużą popularnością na całym świecie. Niecałe trzysta stron wystarczyło, by pokazać, jak skomplikowany i wielowarstwowy jest ekosystem, w którym żyjemy. Zegar natury nie może się zatrzymać – jednak aby wszystko działało bez problemu, wszystkie trybiki muszą znajdować się w odpowiednim miejscu. Czy w dobie rozwoju techniki, powstawania nowych technologii, istnieje jeszcze możliwość, aby człowiek podlegał naturze, czy to on już ją przejął i niechcący dąży ku jej zniszczeniu (czego obawiają się ekolodzy i nie tylko)? Wczytajmy się w opowieść Wohllebena…

Nieznane więzi natury

Dzięki Nieznanym więziom natury dowiesz się, że istnieje taki gatunek łososia jak czawycza ;), poznasz przeciętny wiek życia dębów, buków i świerków…, który jest o wiele krótszy niż X tysięcy lat temu. I to oczywiście źle – rośliny rosną szybko przez nadmiar azotanów (którego aż 70% w roślinności nadbrzeżnej pochodzi z rozkładu… wspomnianych łososiów!), a to można porównać do szprycowania chemią sportowców – są bardziej umięśnieni niż naturale, jednak szkodzą swojemu zdrowiu… Drzewa rosną szybko dzięki azotanom, ale równocześnie szybko gniją i nie są w stanie dożyć starości (która w przypadku drzew wynosić powinna co najmniej kilkaset lat! Najstarszy istniejący świerk – Old Tjikko – zaś liczy sobie 10 tys. lat…). Poznasz też rolę światła i dowiesz się, w jaki sposób drzewa iglaste są w stanie przetrwać zimę, a jak mrozy znoszą drzewa liściaste.

Nieznane więzi natury

Peter Wohlleben nie opisuje tylko świata, który widzimy, ale też to, co dzieje się pod ziemią – jak odżywiają się bakterie, wirusy i grzyby, które żyją aż 3,5 kilometra pod ziemią? Skąd w kawie, którą pijemy na co dzień, mogą znaleźć się żyjątka z wód głębinowych, takie jak ośliczki wodne? Ile bilionów bakterii znajduje się w ciele człowieka? Chcesz wiedzieć też, dlaczego drzewa nie przepadają za sarnami? Czym są pęknięcia mrozowe? Dlaczego niektóre drzewa latem wykonują tzw. zrzut awaryjny liści? Ile tysięcy gatunków mrówek możemy wyróżnić? Dlaczego mszyce są niewolnikami mrówek? Czy wilki przyjaźnią się z krukami? Peter Wohlleben opisuje też taki gatunek jak muchy ropuszanki, których larwy wyżerają głowę ropuchy od środka…, ale nie tylko takie obrzydliwe rzeczy znajdziemy w tej książce. Niemiecki leśnik porusza też temat wędrówek ptaków oraz tego, czy dokarmianie gatunków pozostających na zimę jest dobre, czy jest to ingerowanie w dobór naturalny (ja tam dokarmiam sikorki całą zimę!). Dowiemy się, że wrony potrafią odczuwać wdzięczność!

Nieznane więzi natury

Autor wiele miejsca poświęca też zmianie klimatu. Dziś, 21 grudnia, na dworze było około plus 10 stopni Celsjusza. Czy to normalne? Wynika to z działania człowieka, czy natura sama reguluje temperaturę? Dlaczego obawiamy się globalnego ocieplenia, skoro zawartość dwutlenku węgla miliony lat temu przekraczała 4 tys. ppm (cząstek na milion), a dziś jest to raptem ponad 400 ppm? Z tego właśnie wynika, że stężenie dwutlenku węgla spada, nie zaś rośnie! Nigdy jednak CO2 nie zniknie, gdyż za regulowanie jego zawartości w powietrzu w dużej mierze odpowiadają wulkany. Czy więc rzeczywiście chodzi o fakt zmiany w naturze? Czy może po prostu o tempo zmiany? Nad tym na wielu stronach zastanawia się Peter Wohlleben. Odwieczny problem natura&kultura został tu dokładnie poruszony.

Nieznane więzi natury

Mimo iż wydaje nam się, że wszelki rozwój to nasza własna zasługa – ewolucja trwa nadal. Wokół nas pełno zdobyczy techniki, a my wciąż mamy w sobie geny neandertalczyków. Większy mózg i intelekt zdobyliśmy kosztem programu samoniszczącego, który mają niektóre małpy, a którego zadaniem jest między innymi usuwanie komórek rakowych, zanim rozpanoszą się one po organizmie. W którą stronę zatem powinien iść teraz nasz rozwój? „Zawsze liczą się uczucia, instynkty, nie zaś szczytowe osiągnięcia intelektu”…

Książka napisana została językiem emocjonalnym, do czego otwarcie przyznaje się sam Peter Wohlleben. Zostawia nas on z pytaniem – czy język pozbawiony emocji można by w ogóle nazwać ludzkim? Tej książki nie mógł zatem napisać inaczej.