
Pierwszy raz trafiłam na TAKĄ książkę. Wcale nie ma tu przesady. Zamiast przystępnego języka prozy – tutaj mamy język trudniejszy, poetycki… A więc i piękny, który sam jeden staje się wręcz bohaterem tej powieści. To ten język buduje nastrój pewnej tajemnicy, liryczności. A gdy dodamy do tego pewien chaos wiążący się z licznymi retrospekcjami, myślowymi monologami bohaterów niewyodrębnionymi w żaden sposób, to uzyskujemy – dla mnie – majstersztyk prozy. Aż żal, że książka ma tak niewiele ocen na lubimyczytac (być może odstrasza kategoria powieść historyczna). To jest bowiem COŚ na tle miałkiej łatwej i szybkiej literatury współczesnej. Coś, co wymaga od czytelnika pewnego zaangażowania, skupienia, aby dać się pochłonąć akcji. Ale już ściągnijmy tę pelerynę tajemnicy i wprost wskażmy, co to za książka. Sagittarius to pierwszy tom z serii Ślady Gwiazd, autorstwa Tomasza Petrusa. Na polskim rynku 388-stronicowa powieść dostępna jest od 2024 roku dzięki wydawnictwu Novae Res.
Proza z nutą poetyckości

Mało o tym autorze wiadomo. Zdołałam dotrzeć do informacji, że to nie tylko powieściopisarz, a i poeta – i to wyjaśnia poetyckość tej prozy. Język po prostu odskakuje poziom wyżej od innych, zwykłych powieści. Autor, choć nie Bydgoszczanin z urodzenia, to z Bydgoszczą związany od dzieciństwa. I dlatego też akcja książki dzieje się w Bydgoszczy. To jest też powodem, dla którego sięgnęłam po tę powieść, zaraz po przeczytaniu Łabędzia Trojanowskiej, akcją związanego z bydgoskim Fordonem.
Książka Sagittarius cofa nas nawet do XVIII wieku. Przechodzimy też przez wiek XIX. I dalej, przez czasy drugiej wojny światowej, kiedy Bydgoszcz zamieszkiwali tak Polacy, jak i Niemcy oraz Żydzi. Każdy wątek czasowy to inni bohaterowie, inne realia, ale łączy ich Kanał Bydgoski, niemy świadek wielu wydarzeń, a także rzeźba Łuczniczki oraz pewien manuskrypt zawierający Słowa, o których z początku wiele nie wiadomo.
Powoli odkrywana tajemnica

Nastoletnia Polka, Jadzia, cudem uratowana z rąk hitlerowców. Franciszek Czaka, królewski kartograf, Marianna Skórzewska, przyjaciółka króla pruskiego Fryderyka II. Ferdinand Lepcke, artysta reźbiarz i młoda Julia, Oskar Winkler, Niemiec, Rosa Bogen, tajemnicza dama, Ada, Żydówka. Osoby całkowicie różne od siebie, żyjące w swoich czasach. Poznajemy ich historie, często pełne niepokoju, bólu, smutku. Czasem i miłości. Książka Sagittarius nie podaje jednak tych historii wprost i w całości, a wciąż przemieszczamy się pomiędzy jednym wątkiem a drugim, poznając fabułę nie tylko przez same wydarzenia, ale i przez myśli poszczególnych bohaterów.
Niewiele będziemy wiedzieć po przeczytaniu 50 stron czy nawet 100 stron. Wszystko bowiem dość powoli nabiera sensu, niewiadome powoli są odkrywane i dopiero później widzimy, dlaczego dany wątek łączy się z drugim, mimo że dzieje się w zupełnie innym czasie. To połączenie losów, przedstawione poetyckim językiem, tworzy fascynującą, tajemniczą opowieść, a my czytając, wręcz czujemy mgliste opary nad wodą Kanału Bydgoskiego o świcie…
Trochę mnie zmęczyła ta powieść, a równocześnie zachwyciła. Sięgam więc po kolejny tom…
