
Temat banalny, który wielokrotnie już pojawiał się w literaturze i w filmach. Ale może tym razem będzie to jakieś inne ujęcie? Coś nas zaskoczy? Coś w nas kliknie? Zapamiętamy tę książkę na dłużej i polecimy ją komuś innemu? Nie, i tym razem nie. Papierowy pałac Mirandy Cowley Heller nie ma w sobie nic, co sprawiłoby, że powieść ta nie umknie nam pośród innych. To raczej powieść z tych, o których po przeczytaniu jutro już się nie pamięta. Książka wydana została w 2021 roku, a na polskim rynku pojawiła się rok później za sprawą wydawnictwa Czwarta Strona.
Przeszłość w 24 godziny
Powieść liczy niemal 400 stron, a na tych stronach zawierają się tylko 24 godziny z życia bohaterki. 24 godziny tu i teraz, ale kilkadziesiąt lat w przeszłość. Otóż swoje winy Elle tłumaczy rodowymi traumami, trudnym dzieciństwem i historią poszczególnych kobiet w rodzinie. Tak, wiem, sama wcześniej recenzowałam tu psychologiczną książkę pt. „Nie zaczęło się od Ciebie”, która mówi o tym, jaki wpływ mają na nas rodowe traumy. Ale wieczne poszukiwanie tłumaczeń i próby naprawiania siebie to nie jest właściwy kierunek. Najważniejsze jest powiedzieć pas temu i wziąć odpowiedzialność za swoje życie. Dlatego powieść obyczajowa, w której główna bohaterka tłumaczy się szeregiem traum rodowych na przestrzeni kilkudziesięciu lat, nie jest dla mnie czymś wow. Nie mówiąc o tym, że ten nadmiar odkrywanych nieszczęść nieco przytłacza (myślisz sobie – więcej autorka już nie potrafiła wymyślić?).
Toxic dla nastolatek
Toksyczne relacje nie są czymś wow. Zdradzanie osób, które nas kochają, nie jest czymś wow i nie można tego tłumaczyć uczeniem się, jak zrozumieć siebie czy szukaniem siebie, próbą uleczenia siebie czy co tam jeszcze. Romantyzowanie zdrady, „bo sentyment do kogoś innego” nie jest czymś wow. Można tak wymieniać i wymieniać. Typowemu „zjeść ciastko i mieć ciastko” dorabia się teorię psychologiczną. Biedna bohaterka po trudnym dzieciństwie nie potrafi się zdecydować, czego potrzebuje. Dylemat.
Może to powieść dla nastolatek, które jeszcze same są niepoukładane (co w ich przypadku jest jak najbardziej zrozumiałe i nie ma się czemu dziwić). Może to powieść dla kobiet tęskniących za pierwszą miłością i tworzących sobie w głowie jej idealny obraz, mimo że to tylko wyobraźnia, a nie rzeczywistość. Otwarte zakończenie pozwoli każdej czytelniczce zamknąć tę historię w taki sposób, który jest jej bliższy…
