
Rozwiązanie tajemnicy zaklętej w gwiazdach jest coraz bliżej. Ostatni tom serii Ślady Gwiazd to ten najważniejszy element powieściowej układanki. Losy kobiet z jednego rodu w końcu mają szansę się połączyć. Trzy pokolenia – córka, matka i babcia. Jedno miasto – Bydgoszcz. Czy rzeźba Łuczniczki będzie kierunkowskazem dla tych kobiet, które rozdzielone na lata, chcą w końcu poczuć swoją wzajemną bliskość? Ascaucalis Tomasza Petrusa to świetne zakończenie trylogii, które pozwala na umieszczenie wszystkich puzzli w odpowiednich miejscach… Wciąż wyraźnie zaznaczona płaszczyzna metafizyczna splata się z fabularną historią w sposób delikatnie poetycki. (Pod względem poetyckości języka to jednak pierwszy tom był „naj”).
Bydgoszcz lat 70. XX wieku

Tym razem znajdujemy się w Bydgoszczy lat 70. XX wieku. To ten czas, kiedy córka – Alina niedługo wejdzie w pełnoletność, matka – Weronika jest w wieku średnim, a babcia – Jadwiga to już ta miła starsza pani, którą spotkamy na spacerku w parku czy na ulicy. Niepozorne kobiety, Bydgoszczanki, z których każda ma na plecach tajemnicze znamiona – kontynuację historii o ich pochodzeniu też poznajemy w tej części trylogii (z losami praprzodkini bohaterek wiąże się tytułowy Ascaucalis – osada w Europie Środkowej, której położenie utożsamia się obecnie z terenem dzisiejszej Bydgoszczy).
Fabuła, tak zagmatwana w pierwszym tomie, tutaj jest już precyzyjnie ułożona, zmierzająca w jedną stronę. Oprócz wspomnianych kobiet mamy też mężczyznę pływającego na barce, przyjaciółkę Aliny, młodego zakochanego chłopaka i jego specyficznego kolegę. Mamy więcej akcji fabularnej, więcej „przyziemnych” zdarzeń, więc czyta się to szybciej niż pierwszy tom. Poetyckość języka tutaj ustępuje nieco akcji, która płynie wartko, ale dzięki temu wszystkie elementy układanki wskakują na właściwe miejsca. Losy postaci w końcu muszą dążyć do połączenia… Dla mnie ta trylogia jest czymś innym niż szereg książek obecnie dostępnych na półkach Empiku. W pierwszym tomie najbardziej widoczny jest piękny, poetycki sposób opowiadania Tomasza Petrusa, choć w połączeniu z licznymi retrospekcjami fabularnymi, które wymagają prawdziwego skupienia podczas czytania, aby nie zgubić wątku, może to nieco zaskakiwać niektórych czytelników. Drugi i trzeci tom, jak już wspomniałam, to już wartka fabuła, bardziej ułożona, zgrabna. Całość stanowi naprawdę ciekawą trylogię, która na długo zapadnie w pamięć.
