Mateusz Dafner i Tomek Wetliński – to nazwiska z pewnością znane czytelnikom polskich kryminałów, bo niewątpliwie wielu wciągnęło się w powieści Rzeźbiarz kości i Projekt 1002, których ci panowie są głównymi bohaterami. Autor trylogii Cienie w Mroku niedługo kazał nam czekać na trzecią część – i tegorocznej jesieni znów mogliśmy przenieść się do świata młodego podkomisarza i jego przyjaciela informatyka o wybitnych zdolnościach matematycznych. Tym razem na szali postawione zostało życie jednego z nich. Najmniejszy błąd może zakończyć się tragicznie, dlatego trzeba mieć nerwy ze stali… Czytelnicy gotowi? Oto Pas szahida Wojciecha Kulawskiego.
Książka Pas szahida – wyjaśnienie wielu spraw z poprzednich tomów
Tym razem akcja nie ogranicza się do polskiego miasta. Lądujemy bowiem w Wielkiej Brytanii, a wraz z rozwojem fabuły, jeszcze dalej… Nie ma miejsca na odpoczynek, akcja leci tak szybko, że przekładamy kartkę po kartce, niecierpliwi tego, jak wszystko się rozwinie. Autor co jakiś czas przypomina nam najważniejsze szczegóły z poprzednich tomów, dzięki czemu wszystko zaczyna składać się w jedną całość. Zaczynamy rozumieć, co i jak, kto z kim, po co i dlaczego;-), ale niektóre postaci jeszcze nas tu zaskoczą!

Źródło grafiki: Facebook autora.
Będzie nie tylko niebezpiecznie (atak bronią chemiczną przyniósł sporą liczbę ofiar), nie tylko przerażająco. Będzie też przebiegle (kto kogo tak naprawdę chce przechytrzyć?!), będzie i krew, i łzy. Będą przyjaźń i nie-przyjaźń, miłość i smutek, zagadki i tajemnice, wspomnienia i ważne decyzje. A w tym wszystkim oni – Dafner i Wetliński. Przyjaciele na dobre i na złe? Doskonali we współpracy? Czy tym razem wszystko pójdzie po ich myśli? Kiedy oni i brytyjska policja myślą, że idą po nitce do kłębka, okazuje się, że ktoś jest o krok przed nimi… To oni stają się zabawką w rękach kogoś innego. Podczas gdy w kraju na Tomka czeka w szpitalu ukochana, on nie wie, czy w ogóle wyjdzie z tego cało. Autor wykazał się tu niebywałą pomysłowością, aby połączyć te wszystkie klocki w spójną całość. I wyszło to znakomicie!
Szkoda, że trylogia to tylko trzy!
I jak to bywa z trylogiami – kilkusetstronicowe powieści pozwalają nam przyzwyczaić się do głównych bohaterów. Docieramy do tej ostatniej strony z poczuciem… zarówno satysfakcji, jak i delikatnego smutku, że to już naprawdę koniec. Następnego tomu nie będzie – nie pozwala na to definicja trylogii (ale… zasady można łamać! Autorze?;-))… A szkoda, bo bohaterowie są tu psychologicznie tak dobrze zbudowani, akcja płynie tak wartko, że z pewnością kolejne części ucieszyłyby czytelników, a sama seria Cienie w Mroku nadawałyby się na serialową ekranizację.

Pas Szahida – książka nominowana do tytułu “Książki Roku 2025” .
Źródło grafiki: Facebook autora.

