Jimi Hendrix. Oczami brata

JIMI HENDRIX. Oczami brataNa tapet wjeżdża kolejna pozycja wydawnictwa SQN – poprzednia recenzowana książka zawiodła mnie ilością literówek oraz niedopatrzeń (np. podawanie błędnych dat). Tym razem jest inaczej, książce Jimi Hendrix. Oczami brata nie da się niczego zarzucić pod względem technicznym, jest dobrze wydana. Chociaż tytuł powinien brzmieć „Leon Hendrix. Brat Jimiego”, bo to właściwie o nim jest cała opowieść. Czy komuś chciałoby się czytać książkę o nieznanym złodzieju, oszuście, hazardziście i dilerze narkotyków, który nie wie, co to uczciwość i stosuje nieczyste zagrywki, żeby tylko się wzbogacić? Pewnie nie, ale o znanym złodzieju, oszuście, hazardziście i dilerze narkotyków, który jest bratem słynnego Jimiego Hendrixa – to już inna bajka.

Wartościowa jest według mnie część o dzieciństwie rodzeństwa – jest to dość…inspirujące zobaczyć, że można spełniać marzenia i osiągać sukcesy nawet wtedy, gdy cały najbliższy świat jest przeciwko, gdy rodzice są alkoholikami, gdy nie ma co jeść, a do tego jesteś czarny i żyjesz w slumsach. Burzliwe dzieciństwo Jimiego i Leona to nieustanne rozstania i powroty rodziców, alkohol, imprezy. To właśnie historia trudnego dorastania jest najważniejsza w tej książce. Możliwość ujrzenia, przez co musiała przejść gwiazda rocka, zanim osiągnęła swoje. Później Jimiego jest coraz mniej, wprawdzie pojawia się szalony klimat lat 70., kluby pełne muzyki, narkotyków i seksu, ale na środku stoi Leon Hendrix, a Jimi pojawia się jedynie gdzieś w tle.

Pojawia się pytanie, czy jeśli ktoś przez całe życie był kanciarzem i cwaniaczkiem, to można ufać mu w prawdziwość jego wspomnień? W brak koloryzowania i przeinaczania faktów? Sam Leon oskarża swojego ojca, że w wydanej przez niego książce pojawiają się nieprawdziwe historie. A jak jest w tym przypadku? Czy Leon faktycznie poczuł „powołanie do bycia gitarzystą”, czy to po prostu opieranie się na nazwisku – kolejny sposób na zdobycie pieniędzy?

Książka kończy się na opisie dorastania. Dalej mamy tylko historię pełną goryczy – kto wyrządził krzywdy Leonowi… Pojawiają się więc oskarżenia w kierunku menagera Jimiego, Mike’a Jeffery’a, o śmierć gwiazdy – niepotwierdzone, oparte na plotkach. Pojawia się opis walki o spuściznę Jimiego pomiędzy członkami rodziny… Przyziemne problemy sfrustrowanych ludzi, w tym wszystkim gdzieś znika ikona muzyki. Jimi jest obecny w tej historii tylko jako skarbonka bez dna, portfel wypełniony dolarami po brzegi.

Z tej książki dowiadujemy się tak niewiele o Jimim, że mogłoby jej nie być. To biografia rodziny, w której główną rolę gra Leon Hendrix i jego emocje – oprócz szacunku do brata i dumy z jego osiągnięć, oprócz przeprawy przez ciężkie dzieciństwo, widzimy już tylko pogrążenie się w narkotykach i oszustwach, konflikt z prawem, a potem już jedynie gorycz i żal do innych członków rodziny za to, że każdy z nich chciał zyskać na śmierci Jimiego jak najwięcej. Po dokładnym, pełnym frustracji, opisie tego, jak siostra (z drugiego małżeństwa ojca) Hendrixów stara się wydrzeć ostatni pieniądz po Jimim, i jak bardzo boli to Leona, ciężko uwierzyć w napisane na koniec książki “Podziękowania”, w których Leon wspaniałomyślnie wybacza jej wszystkie doznane krzywdy i przeprawy sądowe…