Lekcje chemii – Bonnie Garmus

Książka Lekcje chemii

Ta książka była polecajką, o której dowiedziałam się w pracy. Opisywano ją w superlatywach, więc zdecydowałam się po nią sięgnąć. Trochę ze względu na sympatię do bohatera drugiego planu. Psa, który miał swoje pięć minut w relacjach opisywanych z jego perspektywy. Ale książka Lekcje chemii Bonnie Garmus dotyczy czegoś innego – problemów kobiet w latach 50.-60. XX wieku w Stanach Zjednoczonych. A dokładniej – ograniczania ich praw, umniejszania ich osiągnięć i sprowadzania ich wartości jedynie do ról żony i matki. Choć brzmi poważnie, książka napisana jest lekkim językiem, akcja toczy się wartko. Te 480 stron można przeczytać z przyjemnością w parę wieczorów.

Musisz, musisz, musisz…

Książka Lekcje chemii

Elizabeth Zott, główna bohaterka, nie daje się zamknąć w klatce mimo zaściankowego środowiska, w którym nikt nie wierzy w inteligencję i umiejętności kobiet. Ona ma siłę, motywację do działania, której brakowało innym kobietom żyjących w jej czasach. Dziś, kiedy bycie kobietą nie niesie ze sobą żadnych ograniczeń, młode czytelniczki nie znajdą w tej powieści odzwierciedlenia swojego życia, nie znajdą bratniej duszy w Elizabeth. Czy aby na pewno? Wciąż w społeczeństwie funkcjonują stereotypy dotyczące kobiet. Musisz mieć męża w odpowiednim wieku, musisz mieć dzieci, bo inaczej nie jesteś prawdziwą kobietą. Zmienia się to powoli. Za 20 lat to powieść o kobietach z naszych czasów będzie dla kolejnych pokoleń czymś zaskakującym. Możemy się więc cieszyć – że jako kobiety już nie jesteśmy tak ograniczane jak dawniej. I dlatego warto przeczytać tę książkę. Aby zobaczyć, jak społeczne spojrzenie na kobiety zmienia się z biegiem czasu.

Wewnętrzny ogień

Książka Lekcje chemii

Autorka prowadzi akcję wartko, z humorem. Wprowadza wiele retrospekcji, zmienia perspektywy i linie czasowe, dlatego w wielu czytelnikach z pewnością szybko rozbudziła ciekawość, bo w powieści ciągle coś się dzieje. Zawsze jednak, mimo różnych perspektyw, najważniejsza jest Elisabeth. A zwłaszcza to, jak wygląda jej droga, z jakimi przeszkodami musi się mierzyć, jakimi sposobami poradzi sobie z wyzwaniami.

Główna bohaterka jest feministką, ale nie taką, jaką widzielibyśmy dzisiaj – nie krzyczy, nie wymusza swoich racji, właściwie nie potrzebuje być usłyszana – tylko chce robić swoje. W latach 50.-60. XX wieku wiele kobiet zgasiło swój wewnętrzny ogień, w obawie przed oceną społeczeństwa, jak i rodziny. Elizabeth, mimo niesprawiedliwego traktowania, nie poddawała się. Była zdolną chemiczką, naukowczynią, wierzyła w siebie i nic nie było w stanie zgasić tego wspomnianego ognia. Wiedziała, że ma wiedzę, ma umiejętności, że jest inteligentna – i to sprawiało, że postępowała zawsze w zgodzie ze sobą, nie dając innym wpływać na poczucie własnej wartości.

Lekcje gotowania

Książka Lekcje chemii

Tytuł książki może nie dziwić – w końcu główna bohaterka jest chemiczką. Ale w powieści chemia zostaje połączona z… gotowaniem. A to z kolei z feminizmem, z próbą wzbudzenia w kobietach tego wewnętrznego ognia, poczucia własnej wartości i stawania po swojej własnej stronie. To z pewnością najważniejsze w tej książce, ale oczywiście mamy też postacie drugoplanowe. I tu już czytelnicy mogą mieć mieszane uczucia, zwłaszcza jeśli chodzi o córeczkę Elisabeth, Mad. Dziecko dojrzałe jak na swój wiek, bystre, a wręcz przemądrzałe – postać mało wiarygodna i wielu czytelników może irytować. Mnie też irytowała i to był w sumie największy minus tej książki.

Można mieć również zarzuty co do stereotypów – w powieści wszyscy mężczyźni są „nie tacy” jak by się chciało. Niektórzy złowrogo nastawieni do kobiet. Inni ciapowaci. Inni w niczym się nie sprawdzają. Z pewnością to celowo przerysowany obraz, który miał uwypuklić główny problem – wykluczenie kobiet. Mimo to wiemy, że świat nie jest czarno-biały. Powieści jak wiadomo jednak rządzą się swoimi prawami😉Ta mimo poważnego tematu miała być w założeniu lekka i przyjemna w czytaniu. I to się autorce udało.