Wydaje nam się, że to, co postrzegamy za pomocą zmysłów, jest prawdziwe – że to jest właśnie rzeczywistość. Anke Evertz w swojej książce Nieskończoność w Tobie (2023, w PL 2024 wyd. Galaktyka) przyjmuje perspektywę charakterystyczną dla buddyzmu, choć u niej sprowokowaną własnymi doświadczeniami. Musiała znaleźć się na pograniczu śmierci (rozległe oparzenia całego ciała, śpiączka), aby spojrzeć na świat inaczej. Aby zauważyć, że „wszystko jest jednym, [a] każde oddzielenie to iluzja”.
Umysł a świadome odczuwanie
W swojej książce Anke Evertz zastanawia się nad tym, dlaczego pozwalamy, aby powstał w nas lęk i aby nami kierował, skoro jesteśmy w swej najgłębszej istocie miłością i wszystko sprowadza się właśnie do miłości. Wyrzekamy się jej jednak, tracimy spontaniczność i usztywniamy się już w dzieciństwie, kiedy wraz z dorastaniem przewodnikiem w życiu staje się rozum. Zaczynamy przywiązywać największą wagę do swoich myśli, wierząc, że to umysł jest najważniejszy. Tymczasem to, co nam podpowiada, to tylko wyuczone programy – to, czym nasiąkliśmy, słowa rodziców, dziadków, rodzeństwa czy innych ważnych osób. Wzbraniamy się przed świadomym odczuwaniem, powstrzymuje nas umysł, który tym samym ograbia nas z prawdziwego życia, myśląc, że nas chroni…
Złudzenie rzeczywistości
Według autorki wszystko – nawet materia – jest żywą i pulsującą energią, na którą możemy wpływać, koncentrując na niej swoją świadomą uwagę. Opornym umysłom, dla których nauka jest najważniejsze, prezentuje też poglądy Alberta Einsteina o tym, że „rzeczywistość” jest tylko złudzeniem optycznym świadomości i to właśnie złudzenie sprawia, że widzimy siebie jako odrębne byty. Tymczasem tę „rzeczywistość” tworzą nasze myśli.
Anke Evertz nawiązuje tu także do Jezusa i Buddy – obaj bowiem nauczali, że „wszystko stanie się według naszej wiary” – czyli że tworzymy to, o czym myślimy. Równocześnie autorka zauważa, że nie chodzi tu o życzenia, marzenia i pragnienia – a o DECYZJĘ. To świadomy, silnie ukierunkowany zamiar materializuje się w świecie zewnętrznym. Dlatego też mówi się, że to, co wewnątrz – to na zewnątrz: „widzisz tylko to, co masz w sobie”. Powinniśmy pracować NAD SOBĄ, a nie nad światem zewnętrznym. To my wewnątrz mamy być spełnieni, szczęśliwi, i wówczas wszystko zacznie się układać…



